Ranking najlepszych lokat bankowych – październik 2016

Czym kierujemy się przy wyborze lokaty bankowej? Czy nie jest przypadkiem tak, że po prostu bagatelizujemy sprawę, wybierając produkt do którego jesteśmy już przyzwyczajeni? Takie podejście jest z góry błędne! Kto wybiera komputer tylko po brandzie firmy, bądź wakacje na podstawie… nazwy biura turystycznego? Podobnie jest z lokatami bankowymi. Wybieramy najbardziej korzystną ofertę, która nie tylko będzie odpowiadać nam pod względem zarobkowym, ale będzie dopasowana do aktualnej sytuacji finansowej naszego gospodarstwa domowego.

Skorzystaj z poniższej wyszukiwarki najlepszych lokat bankowych, która jest aktualizowana raz dziennie. Dzięki temu masz pewność, że prezentowane oferty banków są aktualne a Ty zaoszczędzisz swój czas na poszukiwaniu najlepszej lokaty skrojonej pod Twojego potrzeby.

Inflacja – podstawowy czynnik decydujący o opłacalności lokat

Oczywiście nie znajdziemy na rynku lokaty, która zaoferuje nam 6 – 7 procent w skali roku. Takie rozwiązania były i w najbliższej przyszłości raczej ich nie będzie. Dlaczego tak jest? Głównym czynnikiem decydującym o opłacalności lokat są oczywiście stopy procentowe. Te zaś w marcu zeszłego roku sięgnęły rekordowo niskiego poziomu.

Niskie stopy procentowe przedkładają się na niskie oprocentowanie produktów finansowych. Oczywiście z niskiego oprocentowania będą zadowoleni wszyscy kredytobiorcy. Mniejsze oprocentowanie kredytów to oczywiście mniejszy ich koszt, co w pewnym stopniu zachęca ludzi do pożyczania pieniędzy w bankach.

Jednak nie rozmawiamy o kredytach a o lokatach. Te zaś w przypadku niskich stóp procentowych wyglądają bardzo niekorzystnie, co zresztą doskonale widać na obecnych rynkach.

Niskie stopy procentowe sprawiły, że mamy do czynienia ze zjawiskiem deflacji. W dużym uproszczeniu pojęcie to oznacza, że ogólna, średnia cena towarów zwyczajnie spada. My od strony matematycznej zarabiając wciąż tyle samo, w realny sposób dostajemy od państwa „podwyżkę” w ramach wzrostu realnej wartości naszego pieniądza. Naturalnym krokiem przy deflacji, byłoby wprowadzenie ujemnych stóp procentowych. W obecnej sytuacji nikt na szczęście nie odważy się podjąć takiej decyzji. Dlaczego? Ponieważ od strony matematycznej, płacilibyśmy bankom za przechowywanie naszych pieniędzy i otrzymywalibyśmy od banków pieniądze, za pożyczanie ich z bankowych kont. Surrealizm, prawda?

Jak wyjść z impasu?

Na szczęście deflacja (podobnie jak wszystko w przyrodzie) nie trwa wiecznie. Już teraz można zauważyć powolne zmiany w trendzie wysokości inflacji. Szczególnie dobrze widać to w kontekście zmian rok do roku.

W kwietniu 2016 roku stosunek cen do analogicznego miesiąca w roku 2015 wynosił – 1.10 procenta. Wartość ta bardzo wolno się zmienia na korzyść osób decydujących się na wybór lokat. We wrześniu 2016 roku, wynosiła ona już – 0.50 procenta.

Wskaźniki te mają swoje odbicie w realnej gospodarce. Co prawda między kwietniem a wrześniem 2016 roku mamy trend spadkowy jeśli chodzi o oprocentowanie lokat (z 2.28 do 2.05 procenta) to jednak między wrześniem a październikiem trend ten w niewielkim stopniu ale jednak wzrósł. Teraz jego wartość wynosi 2.07 procenta. Ktoś mógłby powiedzieć, że trend ten zmienia się zbyt wolno i z półrocznym poślizgiem. Niestety gospodarka nie jest mechanizmem, który działa szybko i automatycznie. Często niektóre procesy wpływają na jej parametry dopiero po kilkumiesięcznym okresie. Tak też jest w przypadku oprocentowania lokat.

Czy to szaleństwo kiedyś się skończy?

Okres trwania niskich stóp procentowych jest w ostatnich latach rzeczywiście zbyt długi. Nic dziwnego, że Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję, że już dłużej trend ten nie będzie utrzymywany. Zwłaszcza, że – jak wspominaliśmy nieco wyżej – rynek daje wreszcie powolne oznaki ożywienia.

Jeśli więc RPP nie przestraszy się wskaźników, możemy liczyć na niewielki wzrost wysokości stóp procentowych. Oczywiście nie oznacza to rewolucji. W efekcie tych zmian, średnie oprocentowanie może w perspektywie kilku miesięcy wzrosnąć o zaledwie kilka dziesiątych punktu procentowego.

Czy rzeczywiście tracimy?

Trzeba przyznać, że niewielkie stopy procentowe faktycznie mogą wystraszyć osoby zainteresowane lokatami. Jednak okazuje się, że nasze realne zyski z lokat są w okresie deflacji nieco wyższe niż to, co możemy zauważyć na umowie zawarcia lokaty. Dlaczego?

Jak już wspominaliśmy, deflacja oznacza, że realna wartość pieniądza zaczyna „sama z siebie” wzrastać. Oczywiście nie oznacza to, że pieniądze rzeczywiście same od siebie zwiększają swoją siłę nabywczą. Za wzrost realnej wartości pieniądza odpowiedzialne są mechanizmy o których nie trzeba wspominać w tym artykule…

Skoro więc mamy deflację (i środki na lokacie), to również i one podlegają powolnemu wzrostowi swojej siły nabywczej. Nawet jeśli oprocentowanie lokat byłoby zerowe to i tak zyskalibyśmy na nich te 0,5 procenta w skali roku. Dlatego do standardowego oprocentowania lokaty w stosunku rocznym, warto dodać sobie kilka dziesiątych punktu procentowego z tytułu deflacji. W efekcie okazuje się, że nasze lokaty wyglądają ciut lepiej. W niektórych przypadkach może są one korzystniejsze niż w okresie przed deflacją.

Jeśli bowiem oprocentowanie fikcyjnej lokaty sięgało 7 procent a inflacja utrzymywała się na poziomie 2-3 procenta, to pozostawało dla nas zaledwie 4-5 procenta odsetek. Oczywiście w międzyczasie zostały one pomniejszone o podatek Belki, ale to zupełnie inny temat. Niemniej ich opłacalność choć na papierze wyglądała imponująco, to jednak „w praktyce” nie była zbyt wysoka.

Czy warto wybierać lokaty bankowe?

Lokaty nadal powinny budzić nasze zainteresowanie. Wciąż są one bardzo stabilnym i bezpiecznym sposobem na przechowywanie naszych środków. Pomijamy tu oczywiście najmniejsze SKOK-i, które wciąż mają dosyć niestabilną sytuację finansową.

Lokaty warto wybierać zarówno w wersji krótko jak i długoterminowej. Choć oczywiście te drugie są znacznie bardziej opłacalne. Przydadzą się one nam szczególnie wtedy, gdy mamy „pewne” oszczędności, których w dalszej perspektywie czasu nie będziemy ruszać.

Jeśli więc nie chcemy ryzykować i zależy nam na w miarę pewnym zysku, warto lokaty wybierać. A jeżeli nie jesteśmy pewni co do naszej wypłacalności, zawsze możemy zastanowić się nad wyborem rozwiązania w ramach konta oszczędnościowego, które pozwoli na wpłatę i wypłatę środków w dowolnym, wybranym przez nas czasie.

Ranking lokat bankowych czyli jaką lokatę wybrać

Przy wyborze odpowiedniej lokaty warto kierować się wieloma wskaźnikami. Oparcie się wyłącznie o oprocentowanie, jest procesem zgubnym. Dopiero całościowe uwzględnienie wszystkich czynników sprawi, że wybierzemy najbardziej optymalną dla nas ofertę. Jakie to czynniki i czym warto sugerować się przy wyborze lokaty?

1. Czas trwania lokaty

Dlaczego w naszym zestawieniu umieściliśmy właśnie na pierwszym miejscu czas trwania lokaty? Ponieważ to w głównej mierze on sam decyduje o tym, czy dana lokata jest bardziej opłacalna. Załóżmy, że mamy dwie lokaty. Jedną półroczną z oprocentowaniem w wysokości 5 procent a drugą 7-miesięczną z analogicznym oprocentowaniem. Która będzie bardziej opłacalna? Oczywiście ta, która będzie trwała dłużej. Dlatego w kontekście opłacalności lokat najważniejszy jest termin, na który zostanie ona podpisana.

Warto również podkreślić, że z reguły lokaty długoterminowe są lepiej oprocentowane od lokat krótkoterminowych. Dzieje się tak dlatego, że banki mają pewność, że naszymi pieniędzmi będą one mogły obracać nawet przez kilka lat. Jest to bardzo ważne w kontekście zabezpieczenia kondycji finansowej banków.

2. Oprocentowanie

Żeby nie było, postanowiliśmy w naszym zestawieniu umiejscowić również samo oprocentowanie. Z reguły większość lokat gwarantuje zyski mieszczące się w zakresie 2.5 do 3 procent. Nie jest to może oszałamiająco dużo, ale w kontekście dużych środków daje możliwość zyskania pokaźnej kwoty.

3. Zakres kwot

Lepiej oprocentowane lokaty z reguły charakteryzują się zakresem wysokości wpłacanych kwot. Czy pamiętamy jeszcze lokaty jednodniowe? Ogólny zamysł polegał na tym, że jednodniowy zysk z lokaty nie mógł przekraczać wartości, zapisanej w ustawie o podatku Belki. W ten sposób osoby wybierające lokaty zyskiwały zarówno na tym, że nie musiały płacić owego podatku, jak również na tym, że ich oprocentowanie nie obejmowało wyłącznie samych środków, ale też – uzyskanych zysków.

Banki w ofertach lokat informują nas zarówno o minimalnej, jak również maksymalnej wartości wpłacanych środków. Maksymalna wartość jest ustalana dlatego, by zminimalizować koszty poniesione przez bank na rzecz osoby wpłacającej bardzo wysokie sumy pieniędzy.

4. Informacje dodatkowe

Jak głosi stare, polskie przysłowie – diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego to właśnie owe szczegóły należy dokładnie przeanalizować, przy wyborze odpowiedniej lokaty. Oto przykłady takich „informacji dodatkowych”.

– Konieczność założenia konta – wiele banków udostępnia lokaty na preferencyjnych warunkach pod warunkiem, że założymy w nich konta bankowe.

– Progresywność – oprocentowanie niektórych lokat jest zależne od czasu, na który zostały one zawarte. Nie chodzi tu jednak o proporcjonalność wysokości odsetek względem czasu trwania lokaty, lecz o mechanizm progresywności. Na czym on polega? Załóżmy, że znaleźliśmy ofertę lokaty progresywnej z oprocentowaniem rzędu 5 procent. Jednak to 5 procent otrzymamy dopiero po… kilku latach. Lokata ta będzie więc kapitalizowana co rok i to coraz wyższym oprocentowaniem. W praktyce średnia wartość oprocentowania będzie znacznie niższa niż wspomniane 5 procent i wyniesie gdzieś około 2,5 procenta.

– Kapitalizacja – jeśli inwestujemy w lokatę całkiem spore środki, istotną informacją dla nas będzie czas kapitalizacji. Może ona mieć miejsce na zakończenie lokaty bądź też – co jakiś czas. Im częstsza kapitalizacja, tym wyższe odsetki.

– Odnawialność – z reguły najlepsze lokaty nie są odnawialne. Z prostego powodu. Bank w ten sposób ogranicza koszty, na jakie naraża się, decydując się na „wypuszczenie” takowej oferty.

– Zmienność oprocentowania – często się zdarza, że banki oferują nam wyższe oprocentowanie zmienne, bądź niższe – stałe. Oprocentowanie zmienne jest dostosowane do panujących stóp procentowych i z reguły (szczególnie w dzisiejszych czasach) jest mało opłacalne.