Zarobki w Holandii

0
2963

Kraj tulipanów i żółtego sera z dziurami wciąż jeszcze w świadomości wielu Polaków uchodzi za finansowe Eldorado. Kojarzy się zresztą z wolnością, tolerancją i dobrymi zarobkami. Rzeczywistość nie jest niestety aż tak różowa. Przynajmniej nie w kontekście emigracji zarobkowej.

Zarówno urzędowe stawki minimalne, jak i holenderska średnia płaca – mogą imponować. Szczególnie Polakom, którzy decydują się na wyjazd w poszukiwaniu lepszego życia. Równie jak imponujące – są jednak mylące, a to z dwóch konkretnych powodów. Po pierwsze: kwoty netto mogą znacząco różnić się od kwot brutto, często rożnego rodzaju podatki i opłaty mogą „pożreć” nawet 50% pensji. Po drugie natomiast: nie sposób oszacować potencjał zarobkowy Polaków w Holandii, ponieważ większość danych płacowych dotyczy obywateli holenderskich – wykwalifikowanych i doświadczonych w danym zawodzie.

Kurs Planowanie sklepu internetowego

Zarobki w Holandii

Jak zarabiają Holendrzy?

W 2012 roku średnie zarobki w Holandii – według oficjalnych danych rządowych – wyniosły aż 33 000 euro rocznie. Suma ta przekłada się na miesięczne wynagrodzenie w kwocie 2 541 EUR/brutto. „Na rękę” otrzymuje się bardzo różnie, ponieważ zróżnicowane jest obciążenie podatkowe – dwie osoby pracujące w tej samej firmie na równorzędnych stanowiskach mogą otrzymywać inne wypłaty, pomimo tego, że ich nominalna płaca brutto jest identyczna!

Co istotne, w Holandii minimalne stawki wynagrodzenia regulowane są odgórnie. Stawek tych jest 9 i zależą od wieku pracownika. Ponieważ legalnie pracować można od 15 roku życia, to najniższe zarobki dotyczą właśnie osób niepełnoletnich. Piętnastolatek może więc zarabiać od 2,65 euro za godzinę. Po ukończeniu 18-go roku życia jest to już 4,02 euro, po „dwudziestce” 5,44 zaś od lat 23 – 8,84 euro. W niektórych przypadkach przysługuje pracownikom również dodatek urlopowy wynoszący 8% wynagrodzenia.

Ustawowy tydzień pracy trwa w krainie tulipanów 38 godzin, jednak osiągnięcie „sensownego” poziomu wynagrodzenia wiąże się z licznymi nadgodzinami.

Bardzo różnie kształtują się także przeciętne wynagrodzenia w różnych sektorach, bowiem niemal w każdym zawodzie obserwuje się olbrzymi „rozstrzał” pomiędzy ich dolną i górną granicą. I tak – lekarz specjalista może zarobić od 120 do 300 tysięcy euro rocznie, a menadżer projektów IT od 55 500 do 98 500. Programista wyciągnie nawet ponad 60 tysięcy euro, ale równie dobrze może zarobić „jedynie” 34,5 tysiąca.

W miarę przewidywalne są natomiast płace w sektorze budowlano-remontowym. Zarobki murarzy kształtują się na poziomie 20-28 tysięcy euro, na podobne wynagrodzenie może liczyć tez cieśla i elektryk. Nieco mniej – bo górna granica to tylko 25 000 – otrzyma spawacz, zaś operator wózka widłowego powinien spodziewać się pensji rocznej pomiędzy 16 a 23 tysiącami euro. Górna granica zarobków sprzątaczki jest niższa o zaledwie 3 000 a dolna taka sama.

Generalnie rzecz biorąc – nie jest źle. W Holandii zarabia się całkiem przyzwoicie i choć trudno mówić tu o oszałamiających (w porównaniu do wielu innych państw europejskich) kwotach, to i tak są to sumy pozwalające na całkiem wygodną egzystencję.

Kurs Planowanie sklepu internetowego

Problem w tym, że wszystkie podane powyżej kwoty dotyczą dobrze wykwalifikowanych i doświadczonych w swoich zawodach Holendrów. Z Polakami sprawa ma się niestety nieco inaczej…

Jak zarabiają Polacy?

Wspomniane wcześniej zarobki są dla Polaków osiągalne. W przypadku legalnej pracy i stałej umowy – podlegamy takim samym uregulowaniom prawnym jak rodowici Holendrzy. Wysokiej klasy specjaliści o solidnym doświadczeniu zawodowym i – uwaga! – bardzo dobrej znajomości lokalnego języka (angielski w tym wypadku nie jest wystarczającym atutem!) mają więc szansę znaleźć w Holandii swoje miejsce i godziwe wynagrodzenie.

Niestety, holenderski rynek pracy jest w olbrzymim stopniu zdominowany przez agencje pracy tymczasowej. Aż 48% pracowników – najwięcej w całej Europie – zatrudnionych jest przez pośredników na terminowe (zwykle zresztą krótkoterminowe) kontrakty. To oznacza, że ich zarobki są dużo mniejsze od przytoczonych średnich.

W praktyce Polak, który nie jest poszukiwanym na rynku pracy specjalistą i nie włada biegnie ojczystą mową „Latających Holendrów”, powinien spodziewać się raczej najniższych dopuszczalnych stawek płacowych. Co więcej – nie gwarantuje to automatycznie minimalnego wynagrodzenia miesięcznego, bowiem w przypadku zatrudnienia poprzez agencję pracy tymczasowej niezmiernie często zdarzają się przestoje. Nazywane popularnie „stand by” przerwy są wprawdzie płatne, ale stawka wynosi wtedy ułamek podstawowej kwoty zapisanej w kontrakcie. W efekcie – można pracować na przykład dwa dni w tygodniu, a przez pozostałe pięć czekać na telefon od pracownika agencji.

Eldorado czy mit?

W świetle wszystkich tych faktów pojawia się więc pytanie: czy w ogóle warto wyjechać do Holandii „za chlebem”? Odpowiedź jest dość prosta: tak – ale pod pewnymi warunkami.

Przede wszystkim zarobki w Holandii mogą być bardzo satysfakcjonujące dla osób, które nie tyle szukały tam zatrudnienia, ile zostały zaproszone do negocjacji przez holenderskich lub międzynarodowych headhunterów (rekruterów). Narzekać nie będą także doskonale wykształceni specjaliści o szerokim doświadczeniu zawodowym, którzy jeszcze z Polski znaleźli zatrudnienie w holenderskiej firmie, a umowę podpisali bezpośrednio z tamtejszym pracodawcą.

Wyjazd do krainy tulipanów może być również świetną wakacyjną przygodą – połączoną z zarabianiem – dla studentów, którzy wybierają się tam tylko tymczasowo. Jeśli wcześniej skontaktują się z dobrą agencją pośrednictwa pracy, to mogą liczyć na udane wakacje i przywiezienie do Polski przysłowiowych paru groszy.

Sensowny może być – dotyczy to przede wszystkim pracowników fizycznych – wyjazd na konkretny, zorganizowany kontrakt. Trzeba jednak mieć świadomość, że jest to wtedy tylko krótkoterminowy angaż w celu wykonania konkretnej pracy. Nie warto także nastawiać się ani na zwiedzanie, ani na korzystanie ze sławnych rozrywek, ani też na wygodne warunki zakwaterowania.

Wyjazd do Holandii „w ciemno” jest natomiast zupełnie pozbawiony sensu.

[Głosów:2    Średnia:3.5/5]
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPraca w Holandii
Następny artykułPraca w Norwegii
Singielka z kilkuletnim doświadczeniem w obsłudze kadrowo-płacowej. Uwielbia czytać literaturę światową, a także książki o rozwoju osobistym. Dzień rozpoczyna od mocnej filiżanki kawy ;-)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here